Współcześni Mistrzowie Technik Szlachetnych

Marzec 19th, 2010

Guma – ta szlechetna technika, pochodząca z czasów gdy fotografowali nasi pradziadkowie, zyskała we współczesnej cywilizacji masowego obrazka nowe znaczenie i nową wartość, nie tylko estetyczną, ale i dokumentalną, która była niezna naszym fotograficznym przodkom. Dokumentalną, ponieważ pokazuje autentyczne i niepowtarzalne spojrzenie, prawdziwe doświadczenia świadomego autora, który odrzuca doskonały technicznie obrazek z „minilaba” pokazujacy rodzinę na imieninach u cioci Juzi, na rzecz indywidualnej wypowiedzi obrazem, spojrzenia na to co go interesuje, pokazania tego w obrazie, który nie zawiera żadnej unifikacji, elektroniki i wszendobylskiej japońskiej techniki. Teraz trochę niezbędnej historii, która jest niezbyt łaskawa dla technik szlachetnych i zresztą słusznie, ponieważ posługiwali się nią tzw. pikturaliści, którzy uważali, że tylko fotografia naśladująca malarstwo jest sztuką. Do dzisiaj pojęcie „fotografii artystycznej” kojarzy się wielu ludziom z rozmytymi i miękkimi fotografiami.

Piktoraliści stosowali wszystkie dostępne środki aby zniszczyć fotograficzny charakter obrazu, np: miękkie obiektywy, nasadki zmiękczające i techniki szlachetne, aby uniknąć zimnej mechaniczności i realistycznego zapisu i jak najbardziej zbliżyć się do tzw.”pędzla impresjonistycznego”. Tacy fotografowie jak Puyo, Stiechen, Demachy, Misonne, Coburn na długie lata wprowadzili modę zmiękczonych obrazów i rozmytych konturów. Ta część historii fotografii to wsteczny  prąd w rozwoju fotografii, ale też potrzebny. „ślepe uliczki” w historii fotografii utwierdziły o słuszności swoich przekonań następne pokolenia fotografów, którzy stworzyli obecny obraz fotografii współczesnej. Wówczas rodziła się fotografia oparta o ostry rysunek obrazu na odbitce bromowej, a wartość fotografii wynikała z doskonałego odwzorowania rzeczywistości i jej autentyczności, a nietylko fikcji rozmytego obrazka. Trudno się zresztą dziwić, była to naturalna tendencja do znalezienia własnej tożsamości młodej sztuki, która wyznaczała własny obszar działania i własny język wypowiedzi, za pomocą obrazu przypisanego tylko tej dziedzinie. Takim idealnym sposobem zapisu stał się negatyw i odbitka  bromosrebrowa, która zapisywała obraz w sposób charakterystyczny dla fotografii. Wcześniej nie był stosowany przez żadną inną dziedzinę sztuki (zwłaszcza malarstwo). Wspaniałą ilustracją  tej tezy mogą być zdjęcia Alfreda Stieglitz’a – „Tylny poklad” 1907 r., Henri Lartique’a, Eugene Atget’a, czy w późniejszym czasie Edwarda Weston’a, Ansela Adams’a, którzy posługiwali się technikami czysto
fotograficznymi, a ich zdjęcia zachwycają nas po dzień dzisiejszy i nie wyobrażam sobie, że mogłyby być wykonane techniką tzw. szlachetną.

Niestety  techniki szlachetne w polskiej fotografii pokutowały do końca lat pięćdziesiatych jako jedyna słuszna fotografika artystyczna, przez co zniechęciły wielu fotografów chcących zająć się nimi z zamiłowania, a nie dla „sztuki” i nagród na salonach fotograficznych. Dużo złego technikom szlachetnym wyżądzili wyznawcy fotografii Bułhakowskiej (pięknej, rozmytej, właściwie zakomponowanej i właściwie nieciekawej i nudnej), którzy zasypywali widzów niezliczoną ilością pięknych i takich samych widoków krajobrazu, starej architektury itp. Brak jakiej kolwiek indywidualności i nowego pomysłu jest w stanie zabić każdy sposób obrazowania. W naszej rzeczywistości, tyczy się to w znacznej mierze, do współczesnej fotografii jak i do wartościowania obrazu fotograficznego, który został zepchnięty do roli dokumentu rodzinnego i prasowego, czego najlepszym przykładem jest konkurs „Word Press Foto”, gdzie im więcej obciętych członków ciała tym lepszy dokument i fotografia. Moim zdaniem największa zaleta i rola, takiej techniki i sposobu obrazowania jak guma, leży w delikatnym wyważeniu pomiędzy rzeczywistoscią, dokumentem, a estetyką i formą zapisanego obrazu i pomysłu na autorskie zestawy prac oraz różnorodnej tematyce. Wybierając gumę jako własną technikę wypowiedzi, zawsze będziemy stawiani przed wyborem między techniką czysto estetyczną, a techniką czysto fotograficzną, dajacą niezależnie walor dokumentalny, będący ważnym atutem „czystej fotografii”. Istotne jest, aby wybór techniki obrazowania był świadomy i zgodny z własnym sposobem pojmowania i postrzegania rzeczywistości jak rownież sposobem jej krztałtowania przy pomocy obrazu. pamiętajmy, że ktoś kto nie zastanawia się nad stroną wartości tworzonych obrazów produkuje jedynie sprawne obrazki, które mogą się podobać ale nie zostają w pamięci.  Otwierając galerię prezentującą współczesnych mistrzów gumy, będę się starał pokazywać takie prace i takich autorów, którzy spełniają przedstawione tezy, co mam nadzieję przyczyni się do szerszego zainteresowania niekonwencjonalnymi technikami fotografii.

MDpolska

Źródło: www.guma.powernet.pl
No comments yet.