Szymon Dederko – „Dlaczego guma?”

Kwiecień 11th, 2012

Fotografia, cóż to takiego? Z najbardziej podstawowego punktu widzenia jest to technika pozwalająca na tworzenie obrazu za pomocą światła.

Czy fotografia jest sztuką? Fotografia może być sztuką, tak samo jak malarstwo, muzyka czy pisanie wierszy sztuką być może, ale nie musi. Carl von Clausewitz w swojej pracy „O wojnie”, definiuje sztukę jako zdolność do zobaczenia i wyizolowania z nieprzejrzanej masy przedmiotów i zależności tego co jest najważniejsze i decydujące. Fotografia zatem jest sztuką wtedy, kiedy poza możliwością rejestracji rzeczywistości użyta zostaje do rejestracji tego, co najważniejsze i decydujące. Dopiero w takiej sytuacji zamiast pełnego spektrum hałasu świata mamy przekaz.

Jak taka selekcja jest  uzyskiwana? Ano, procesem twórczym, który jest tak naprawdę procesem wyboru. Posługując się nawet  najbardziej zautomatyzowanym urządzeniem do rejestracji obrazu – takim które samo ustala ekspozycję, balans kolorów, ostrość i wiele różnych parametrów, to MY, fotografujący decydujemy, na co i skąd skierujemy aparat, na którym elemencie  przedmiotu umieścimy punkt pomiaru ostrości oraz w którym momencie zwolnimy migawkę. Proces ten będzie najoczywistszym procesem wyizolowania tego, co uznaliśmy za wystarczająco istotne aby zarejestrować na fotografii. Od nas wyłącznie zależy, czy będzie to widok kościoła na wsi, maszerująca orkiestra dęta, żabka w trawie czy ciocia Zosia pod krzaczkiem. Wybór pokazanego fragmentu jest już aktem twórczym, ale nie zakończeniem procesu twórczego.

Fotograf dość szybko przechodzi do następnego etapu, do najprostszej choćby obróbki zdjęcia. Obecnie, w epoce fotografii cyfrowej, może nie od razu do PhotoShopa, ale może do Lightrooma, czy najprostszego programu edycji, jak na przykład systemowym Paintem. Najczęściej będzie to tylko kadrowanie – a wiec dokładniejsze wyodrębnienie tego, co na zdjęciu jest istotne, a odrzucenie elementów niepotrzebnych, potem szybko zaczyna odczuwać potrzebę dalszej ingerencji w obraz. Zaczyna wydobywać różne elementy i ich zależności poprzez  zmianę stosunków jasności czy nasycenia barw. To wszystko są to działania twórcze – mniej lub bardziej świadome, mniej lub bardziej celowe i trafione. Musimy tu wyraźnie odróżnić niejako dwie warstwy działań, dwa poziomy rozumienia, mianowicie co chcemy zrobić, i jak to osiągnąć.

Inaczej mówiąc, jest wizja obrazu oraz warsztat z narzędziami. PhotoShop, LightRoom, Paint, CorelDraw, cjanotypia, wywoływacz czy guma są to tylko narzędzia i techniki. Czasami dobre, właściwe dla  naszej konkretnej wizji konkretnego zdjęcia, czasami nie. Każda z technik posiada swoje, specyficzne właściwości, które kształtują obraz końcowy w swoisty sposób, właściwy lub nietrafiony w przypadku konkretnego zdjęcia.

Nie ma złej ani dobrej techniki, może być tylko technika dobrze lub źle dobrana lub błędnie wykonana. Istotne jest tu rozróżnienie techniki użytej niecelowo – jeżeli jej cechy właściwe są nieodpowiednie do celu, oraz techniki użytej błędnie – na przykład pomylone odczynniki. W naszym przypadku chciałbym rozważyć sytuacje pierwszą, zakładam,  że samą techniką posługujemy się poprawnie.

Wracam do pytania tytułowego: dlaczego guma? Czy dlatego, że jest to technika szlachetna? NIE, przecież każda technika użyta celowo jest szlachetna, bo służy do stworzenia dzieła sztuki. Może dlatego, że jest to technika swobodna? Tak! Guma daje  możliwość bardzo szerokiej interpretacji obrazu, niemniej narzuca pewne ograniczenia, które powodują, że sprawny gumista jest w stanie z dużym prawdopodobieństwem ocenić, czy zdjęcie wyjściowe warto opracowywać w tej technice.

Jakie są cechy typowe dla gumy? Wymienię te najoczywistsze i najbardziej charakterystyczne dla  niej:

  1. Guma ma tendencje do gubienia drobnych szczegółów, a jednocześnie wprowadza własne szumy.
  2. Guma posługuje się  podłożem z papierów akwarelowych – zwykle nie białych ale kremowych, oraz najczęściej nie czernią, ale jakąś inną farbą jaśniejszą – co powoduje zmniejszenie kontrastu obrazu.
  3. Guma stosunkowo łatwo ujawnia swoją tonorozdzielczość czyli tendencje do  innego kolorytu świateł i innego cieni.

Już te trzy cechy techniki narzucają określone ograniczenia. Do gumy nadają się obrazy, w których nie są istotne drobne elementy – bardziej odpowiednim tematem będzie portret czy akt, gdzie zostaną zagubione detale faktury skóry niż np. zdjęcie ogrodu, na którym nastrój stworzony jest przez dużą ilość drobnych kwiatków. Oczywiście , nie można tego wskazania traktować w sposób absolutny, bo i akt możemy tak oświetlić aby były ważne mocne kontrasty, i zdjęcie ogrodu opracowane w gumie może ujawnić nowe walory plastyczne obrazu. Co do tonorozdzielczości czy kontrastu, to zależy to już tak bardzo od konkretnego zdjęcia, że nie można podać tu  przykładów tak konkretnych jak poprzednio.

Sam pamiętam z mojej praktyki przykład zdjęcia, z naszych polskich Tatr, masyw skalny zima, w pełnym słońcu. Jako zdjęcie srebrowe w czerni i bieli – znakomite, natomiast wielokrotnie opracowywane przeze mnie w gumie, za każdym razem był poprawny, ale czegoś mu było brak. Dopiero po wielu próbach zrozumiałem, że  guma nie jest technika właściwa dla tego konkretnego zdjęcia, które wymagało bardzo silnych kontrastów. Ten przykład nauczył mnie, aby nie być fetyszystą gumy, że guma nie zrobi pięknego zdjęcia, mimo, iż guma pozostała dla mnie techniką bardzo chętnie stosowaną. Niemniej, tamta porażka spowodowała, przez to, że umiałem wyciągnąć wnioski, że stałem się bardziej świadomym gumistą.

Chciałbym każdemu życzyć, aby nieuniknione porażki nie były źródłem zwątpienia ale punktem wyjścia do refleksji oraz do bardziej świadomej pracy i bodźcem do skutecznego szukania najbardziej odpowiadającej  techniki i całego języka sztuki.

Szymon Dederko

  1. Kwiecień 19th, 2012 at 18:00
    Reply | Quote | #1

    Dokładnie takie pytanie, jak w tytule, dostałem od komisji egzaminacyjnej, kiedy startowałem do czeskiej FAMU na Katedrę Fotografii. Wiedziałem owszem, że nietuzinkowa, że szlachetna i unikalna. Że pozwala na kreowanie obrazu niemal jak malarzowi, więc stosowałem ją do każdego niemal zdjęcia…
    Minęło sporo czasu zanim zrozumiałem to, o czym piszesz, że nie nadaje się ona do wszystkich ujęć, że wybór motywu i wybór techniki oraz sposób jej wykonania należy dobrać do oczekiwanego efektu. Bardzo często początkowi adepci sztuki fotograficznej stosują rozmaite techniki (obojętne, czy cyfrowe, czy tez inne) dla uatrakcyjnienia przeciętnego lub słabego ujęcia. Najczęściej efekty są też słabiutkie.
    Na koniec przytoczę słowa „klasyka”, którego Szymonie dobrze znasz, a które stały się mottem mojej pracy dyplomowej z gumy właśnie:
    „Aby zostać artystą, trzeba uświadomić sobie konieczność tworzenia. (…)Jeżeli jednak ktoś nie ma warunków do zostania artystą, nigdy nim nie będzie, choćby osiągnął perfekcję warsztatową” Witold Dederko – „Sztuka fotografowania”