Rozmowa z Jerzym Góreckim

Marzec 19th, 2010

Jerzy GóreckiCzy fotografia jest związana z Pańskim zawodem , czy może pozostaje tylko z mistrzostwem uprawianym hobby?

Fotografia to tylko hobby, ale zajmuję się nią już od dwudziestu kilku lat. Równocześnie moim drugim hobby jest tworzenie różnych dziwnych konstrukcji. Te dwa zainteresowania czasami się spotykają i wtedy powstaje, (np. po przerżnięciu na pół i sklejeniu dwóch Smien), aparat stereoskopowy „Jamnik 2”. W gumie moje drugie hobby ma wielkie pole do popisu, bo tu zawsze można wynaleźć coś nowego.

Dlaczego guma ? Czego pan oczekiwał sięgając po tą technikę i co daje ona Panu teraz? Jakie były początki Pańskich zainteresowań gumą ?

Przyznam, że kiedy po raz pierwszy zabierałem się do robienia gumy nie zdawałem sobie sprawy z grożącego mi niebezpieczeństwa. Być może ocalałbym, gdyby nie fakt, że po miesiącu bezowocnych prób otrzymałem, przypadkowo, (przez błąd w procedurze) czytelny obraz. Moja odmiana choroby polega na w miarę spokojnej egzystencji pomiędzy kolejnymi atakami, których wynikiem są gumowe obrazy. Pierwsze próby tworzenia gumy podjęliśmy razem z Ojcem, którego zainspirował film K.Pollesha, ale po pewnym czasie Ojciec doszedł do wniosku, że guma nie jest dla niego i zostałem z nią sam.

Czy ma Pan swoich mistrzów , faworytów tak w gumie jak i klasycznej fotografii?

Jako gumista nie czuję się duchowo związany z żadnym Mistrzem. Mistrz to nauczyciel, a ja praktycznie do dzisiejszych efektów w gumie doszedłem sam, nie licząc momentów na początku kiedy to korzystałem z książki
Witolda Dederki „Guma Warszawska”, ale w moim przekonaniu książka ta to raczej Piękna Baśń o Gumie niż podręcznik. Jeżeli chodzi o klasyczną fotografię to dzieła interesują mnie bardziej niż ich twórcy. Jeżeli trafiam na dobre zdjęcie to nie ma dla mnie znaczenia, czy wykonał je mistrz, czy siedmioletni członek kółka fotograficznego ze szkoły podstawowej.

Czy poleciłby Pan gumę amatorom fotografii i dlaczego?O gumie można opowiadać, można pokazywać gotowe fotogramy, ale w moim przekonaniu nie można namawiać kogoś do jej robienia, oczywiście jeżeli ktoś ma ochotę spróbować, obowiązkiem gumisty jest mu w tym pomóc, bo guma to wspaniała przygoda. Obawiam się jednak, że w dzisiejszych, pełnych pośpiechu czasach, guma ma małe szanse aby stać się techniką popularną, ale wierzę, że zawsze znajdą się ludzie dla których powoli wyłaniający się z mroku w strumieniu wody obraz ma w sobie więcej magii, niż błyskawiczny, perfekcyjny i ostry wydruk.

Jak dobiera pan tematy do gum . Czy Pański umysł ciągle pracuje z myślą o motywach gumowych ? A może po prostu robi Pan raz na jakiś czas „wyprawę po gumę”?

Czasami fotografuję coś specjalnie na potrzeby gumy, a czasem próbuję zrobić gumę ze zdjęcia, które zostało wykonane wcześniej bez myśli o niej. Bywa, że poszukiwania tematu są długie. Podczas ostatnich wakacji udało mi się znaleźć fragment wnętrza zamku, który był mi potrzebny jako otoczenie portretu wykonanego rok wcześniej, równocześnie sfotografowałem sobie „na zapas” drzewa nad brzegiem jeziora jako tło do planowanej gumy o treści mitologicznej. Tak to już jest z tą gumą cyfrową, ale w końcu to tylko zamiana pędzla i palety na mysz i Photoshopa.

Czy może Pan zdradzić jakieś tajniki swojego warsztatu , które wypracował Pan sam , o których nie można przeczytać w dostępnej literaturze?

Ostatnio pracując nad wykorzystaniem złotego pigmentu w gumach, wymyśliłem nowy rodzaj podłoża do gumy, a było to tak: zrobiłem gumę, której fragmenty były złote i poszedłem po recenzję do mojej żony, ale Agnieszka zaczęła grymasić: że nie widać, że to złoto i że trzeba patrzeć pod światło i w końcu powiedziała, żebym pracował nad tym dalej. Cóż miałem robić zacząłem myśleć i wymyśliłem Kompozytowy Podkład Piaskowy, na którym złoto wygląda jak złoto. Przy okazji okazało się, że ma on wiele innych zalet. Jeżeli ktoś chciałby spróbować to należy powlec papier syntetycznym gruntem malarskim(czyli polioctanem winylu , nazwa handlowa Winacet ,również „patent” pana Góreckiego /przypisek -Janusz) , następnie posypać go piaskiem (gradacja wedle uznania) po czym wysuszyć suszarką i jeszcze dwukrotnie zagruntować. Zalety: łatwość rozprowadzania warstwy, doskonałe mechaniczne zabezpieczenie powierzchni papieru, możliwe nakładanie wielu warstw bez spadku kontrastu obrazu. Innym wcześniejszym wynalazkiem opisanym przeze mnie w FOTO jest „świecąca płyta”, czyli urządzenie od naświetlania gumy. Kilkuletni okres używania tego wynalazku obala spotykaną w większości prac na temat gumy teorię, jakoby do naświetlania gumy potrzebne było promieniowanie ultrafioletowe. Czas naświetlania gumy pod taką naświetlarką wynosi ok. 10 min.

Pańska strona operuje w zasadzie jedynie obrazem jako formą wyrazu . Czy to przemyślane ? Wiem , że artyście często trudno mówić o swoich pracach a sztuka powinna mówić sama za siebie ale może spróbuje Pan jakoś te prace skomentować.

Na początek sprostowanie nie jestem artystą, czuję się raczej w miarę sprawnym rzemieślnikiem, być może dlatego w mojej galerii jest tylko tyle tekstu ile niezbędne. Jeżeli komuś spodobają się moje gumy i chce się dowiedzieć o nich czegoś więcej, to chętnie odpowiadam na pytania. Jeżeli zdjęcie wymaga wyjaśniania o co w nim chodzi, czyli co autor chciał przez to powiedzieć, to coś z nim jest nie tak.

Źródło: www.guma.powernet.pl
No comments yet.