Do pobrania

Update: Luty 28th, 2016

Na stronie tej znajdziesz pliki związane z tematyką gumy i technik szlachetnych

Stanisław Sommer „Fotografia na materialach nietypowych” – Książka wydana w 1955 roku. Ta pozycja nauczyła zabawy w szlachetne techniki fotografii całe pokolenia.

Stefan Kotaniec „Szlachetne techniki fotografji” – Książka Stefana Kotańca z 1930r. Bardzo trudna do zdobycia. Obejmuje techniki: pigmentu , gumy i oleju. Pozycja warta przeczytania. Jest w niej dokładny opis kopioramy do gumy.

Witold Dederko „Guma Warszawska”Legendarna książka Witolda Dederki genialnego fotografa i popularyzatora fotografii . Zamieszczam ją tu w całości bez zgody spadkobierców autora tylko dlatego, że zdobycie tej pozycji graniczy właściwie z cudem. Została wydana tylko raz w 1983 roku w 10 tyś. egzemplarzy . Książka ma może mniejszą wartość jako instrukcja czysto techniczna jednak dla gumistów a zacięciu artystycznym będzie z pewnością Biblią.

Marek Grausz „Moje gumowanie”

  1. powerbox
    Marzec 8th, 2012 at 19:28
    Reply | Quote | #1

    Co do procesu gumy arabskiej chciałem dodać bardzo ważną rzecz, o czym nie ma informacji w prezentowanych tutaj materiałach – mianowicie o szkodliwości niektórych używanych tu substancji chemicznych. Formalina – uznana za czynnik rakotwórczy i w bardzo małych stężeniach również jako alergen. Jest to substancja bardzo toksyczna! Używa się jej do konserwowania zwłok i różnych próbek z tkanek roślinnych i zwierzęcych, bo formalina ścina białko (dlatego w gumie właśnie się jej używa dla ścięcia żelatyny). Posmarowanie 3% formaliną kilku kartek w warunkach domowych to jest bardzo poważna sprawa, której tak naprawdę nie powinno się w ogóle robić! W opisach smarowanie kartek żelatyną spożywczą wygląda tak samo jak opis smarowania ekstremalnie toksyczną formaliną – różnica dla zdrowia jest dramatyczna. Osoba niezorientowana może zostać wystawiona na duże ryzyko zdrowotne z opóźnionym zapłonem. Prawdopodobnie techniką gumy głównie zajmują się artyści i osoby niemające pojęcia o chemii i toksykologii i łatwo jakiejś dziewczynie po liceum plastycznym będzie przeoczyć krytycznie ważny aspekt toksyczności niektórych chemikaliów.
    Nikt nie padł trupem w tej samej chwili gdy smarował kartkę formalną – ale za kilka, kilkanaście lat mogą się zacząć poważne kłopoty ze zdrowiem, szczególnie gdyby to robić regularnie. Jeśli czujesz zapach formaliny to już wystawiasz się na jakieś ryzyko. Malowanie formaliną kilku kartek powinno odbyć się tylko w profesjonalnej masce pochłaniającej te opary, ale nawet w masce i na wolnym powietrzu małych ilości się nie uniknie, w tym wchłoniętych przez skórę i oczy, a nawet bardzo małe ilości nie są obojętne dla organizmu i mogą wywoływać reakcje alergiczne. Poza tym nawet suche kartki śmierdzą formaliną, te dobrze wysezonowane już dużo mniej- ale też mogą uaktywniać alergię na formaldehyd, mimo, że się zapachu formaliny nosem nie czuje. Dlatego całkowicie odradzam ścieżkę z formalną. Pozostaje użycie dużo bardziej bezpiecznego ałunu albo poszukanie kartek (np. do akwareli), które bardzo słabo łapią pigment i nie trzeba ich w ogóle gruntować.

    Druga rzecz to dwuchromiany (di chromiany)– odradzam długie i częste moczenie rąk w roztworach zawierających dwuchromiany, bo substancje te też są rakotwórcze. Całe szczęście nie są gazem tak jak formalina, więc wystarczy używać rękawiczek. Nikt nie padł od dotknięcia palcem dwuchromianu potasu czy amonu, więc nie można też przesadzać, natomiast przekonanie, że dwuchromian jest całkowicie obojętny dla organizmu i że można latami gołymi rękami płukać gumy bez żadnych konsekwencji jest całkowicie błędne. Szczególnie należy unikać moczenia ran w dwuchromianie, bo powoduje trudno gojące się, paskudne rany ( używa się tego do garbowania skór, więc nie polecam własnej w tym moczyć).

    Podsumowując w technice gumy jest kilka poważnych pułapek czyhających na
    niezorientowanych:

    1. duża toksyczność bardzo lotnej formaliny (możliwa do zastąpienia nielotnym ałunem lub znalezieniem odpowiednich kartek trudno przyjmujących pigment).

    2. toksyczność dwuchromianów (zagrożenie bardzo łatwe do wyeliminowania przez użycie rękawiczek).

    3. Światło ultrafioletowe (UV też jest rakotwórcze) i towarzyszący mu ozon – jak pisałem w dziale o naświetlaniu gum – światło UV nie jest niezbędne do naświetlania gum, więc można je całkowicie wyeliminować.

TOP