Grzegorz Gryta – Jak przygotować dobry negatyw do gumy techniką cyfrową.

Marzec 19th, 2010

 

 

 

Wstęp

Niektórzy twierdzą, że nie da się przygotować dobrego negatywu do gumy techniką cyfrową, że to elektroniczny kicz, że do czystej techniki szlachetnej trzeba robić negatywy ręcznie na panchromatycznych błonach ciętych.  Otóż nic bardziej błędnego, chociaż zgodzę się że najlepszy negatyw to taki, który został zrobiony kamerą wielkoformatową, typowy do naświetlania stykowego, z pełną gamą szarości (tyle, że bez możliwości rozseparowania barw). Wszak do tej techniki fotograficznej negatyw musi być zrobiony na bardzo wysokim poziomie technicznym, a że żyjemy w czasach, w których komputer ułatwia życie i często nam pomaga zrobić rzeczy lepsze, dlaczego mielibyśmy sobie owe życie utrudniać?

Nie polecam robienia negatywów pod powiększalnikiem z filmu małoobrazko- wego. Nie polecam też sposobu cyfrowego wykonywania negatywów na drukarce laserowej – o tym za chwilę. Zajmijmy się więc profesjonalną, poligraficzną techniką cyfrową, którą od kilku lat z powodzeniem stosuję do przygotowania sobie doskonałych negatywów gumowych.

Zaczynając może od spraw sprzętowych, od razu na wstępie powiem, że można to wszystko o czym napiszę zrobić na każdym sprzęcie. To, jak szybki mamy komputer będzie wprost proporcjonalne do czasu spędzonego przy obróbce i wypuszczeniu tzw. postscript`u. Ważny jest skaner, jeśli skanujemy negatyw lub diapozytyw. Ale można także skorzystać, np. ze skanera bębnowego w jakiejś firmie poligraficznej. Skanery takie charakteryzują się bardzo dobrymi parametrami technicznymi, poczynając od rozdzielczości i gęstości optycznej po odwzorowanie szczegółów w światłach i cieniach skanu.

A oto cała tajemnica sposobu, który pomoże Wam robić dobre negatywy. Należy najpierw zaopatrzyć się w sterownik drukarki postscriptowej, najlepiej naświetlarki poligraficznej.

Skanowanie

Tutaj chcę powiedzieć, że jeżeli skanujemy negatyw lub diapozytyw małoobrazkowy, oddajmy go od razu na skaner bębnowy. Z odbitką na papierze poradzi sobie swobodnie niskiej klasy skaner o rozdzielczości optycznej 300 spi, ale generalnie najlepiej zlecać skanowanie na dobrym sprzęcie.

Podam kilka skrótów, żeby każdy mógł poprawnie operować nazewnictwem, bo szczerze mówiąc obiad w żółć mi się zamienia i ciarki przechodzą mi po plecach, gdy słyszę, że ktoś skanuje w 300 dpi albo o rozdzielczości zdjęcia 768×1024, dlatego musimy sobie wyjaśnić, że:

spi – (samples per inch), (próbek na cal) – dotyczy skanera i skanowania obrazu;

ppi – (pixels per inch), (pikseli na cal) – dotyczy wyświetlania obrazu na monitorze np.

768×1024 to rozmiar!!! wyświetlanego obrazu.

Rozdzielczość monitora to zwykle 72 lub 96 ppi;

dpi – (dots per inch), (plamek na cal) – dotyczy druku;

lpi – (lines per inch), (linii na cal) – dotyczy rastrowania;

Tak więc jak już wiemy co jest czym i… jedziemy dalej. Skan musi mieć następujące parametry:

. rozmiar (taki jak potrzebujemy), np. 13×18 cm

. rozdzielczość 300 spi

. kolor RGB

Jeżeli nie będziemy wykonywać gumy wielobarwnej, nie skanujemy obrazu w skali szarości. Znacznie lepiej jest zeskanować w trybie truecolor i później zamienić na grayscale. Skanujemy do pozytywu nieodwróconego. Będzie nam łatwiej obrabiać fotografię.

Jeśli skanujemy negatyw lub diapozytyw, np. małoobrazkowy, logiczne jest, że musimy go powiększyć. Skaner bębnowy poradzi sobie z tym problemem, bo większość profesjonalnych skanerów ma funkcję zadania rozmiaru i rozdzielczości obrazu końcowego, a ich parametry techniczne pozwalają wykonać takie operacje bez strat na jakości obrazu. Jeśli dysponujemy skanerem 300×300 lepiej dajmy sobie spokój. Takim sprzętem możemy wykonać jedynie skany z odbitek papierowych (wiadomo co za tym idzie – strata na przejściach tonalnych, gdyż papier oddaje mniej tonów niż diapozytyw lub negatyw). Interpolacja nie wchodzi w grę, gdyż jest to tylko programowe „łatanie dziur”.

Obróbka cyfrowa

Zeskanowany obraz obrabiamy dowolnie wybranym programem do obróbki map bitowych. Osobiście polecam wyłącznie Photoshopa, gdyż jest to narzędzie niezawodne i w pełni profesjonalne. Po zeskanowaniu nie wolno nam powiększać obrazu, bo będzie widoczna tzw. „pikseloza”, zmniejszyć natomiast możemy zawsze.

Co do samej obróbki, to tutaj pozostawiam Wam waszą wyobraźnię, gdyż w tym momencie zaczyna się nasza ingerencja w ostateczny obraz.

Drukowanie

Nie będziemy drukować na drukarce laserowej, gdyż ta ma kilka poważnych wad wynikających z techniki takiego druku. Po pierwsze ma małą rozdzielczość druku (naświetlarki z łatwością osiągają 3000 dpi). By uzyskać jako taką skalę szarości na laserówce musielibyśmy zadać małą liniaturę rastra, naświetlarki wyświecą nam nawet do 300 lpi, ale o tym za chwilę. No i ostatnia wada drukarki laserowej: przy takim druku na folię kserograficzną, laserową lub poligraficzną nanoszony jest toner. To na prawdę nie ma sensu. Czerń na takim wydruku nigdy nie będzie czarna, będą widoczne pasy z wałka naszej drukarki, a rozpiętość tonalna marna. Nie oddamy pełnej skali szarości no i będzie widać raster, który po nałożeniu kilku warstw gumowych wprawdzie zniknie, ale nieostrość po takim rastrze zostanie. dlatego musimy mieć coś „gęstrzego”. Naświetlać więc bedziemy, po uprzednim przygotowaniu pliku postscriptowego, na naświetlarce poligraficznej.

Nie, nie musimy kupować takiego urządzenia, które kosztuje ok. 80 000 $ ;-))).

Przygotujemy plik i zaniesiemy do naświetlenia w naświetlarni.

Naświetlarka poligraficzna to urządzenie, które da nam odpowiednie parametry. Drukuje przecież z rozdzielczością 3000 dpi i daje liniaturę do 300 lpi. Jak się dobrze przyjrzymy przez lupę to na pewno zobaczymy taki raster, nie tak jak w laserówce. Wróćmy jednak do naszej naświetlarki. Naświetlarka naświetla (jak sama nazwa wskazuje) laserem uwaga!!! błonę fotograficzną. Stąd właśnie różnica. Film jest wywoływany w normalnym procesie fotochemicznym i dostajemy do ręki najzwyklejszy negatyw wielkoformatowy, bez strat tonalnych i innych niespodzianek.

Aby policzyć jaką rozpiętość tonalną będzie miał nasz negatyw, należy podzielić rozdzielczość drukarki przez zadaną liniaturę rastra i tak otrzymamy wynik, który trzeba podnieść do kwadratu. Wynikiem będzie uzyskana na tym negatywie skala szarości. Należy też pamiętać, że oko ludzkie zauważa tylko 256 odcieni szarości z bielą i czernią. Większa liczba będzie po prostu stracona.

2400 dpi / 150 lpi = 16 16*16=256 odcieni szarości

Przygotowanie

Po przygotowaniu (obróbce cyfrowej) drukujemy dane zdjęcie bezpośrednio z programu, np. Adobe Photoshop, wybieramy sterownik drukarki postscriptowej (naświetlarki) i drukujemy do pliku *.ps (postscript) lub *.prn (plik drukarki).

We właściwościach drukarki zaznaczamy sobie rozdzielczość, np. 2400 dpi, i uwaga!!! drukujemy w pozytywie obraz nieodwrócony. Zaznaczamy druk paserów (to takie małe znaczki w kształcie krzyżyka, które ułatwią nam później złożenie takiego obrazu w gumie. Po obróbce w Photoshopie obraz można wstawić np. do Corela i samemu zrobić sobie duże pasery. Będzie nam łatwiej składać nasz obraz gumowy. Wtedy postscript wypuścimy z Corela i nie będziemy drukować paserów. Jeśli negatyw jest przeznaczony do gumy monochromatycznej, nie wybieramy separacji barw, jeśli chcemy robić gumę wielobarwną rozbijamy obraz na poszczególne barwy w systemie RGB lub CMYK w zależności od naszych doświadczeń w przygotowaniu barw gumowych i takiej obróbki w programie graficznym. Można także zrobić naświetlenia ze świateł i cieni skanu. Czyli można zrobić wszystko, co tylko sobie wymyślimy.

Gdy już mamy plik postscriptowy zapisany na dysku, niesiemy go na dysku, dyskietce, płycie CD lub wysyłamy mailem do naświetlarni. Tam musimy podać kilka niezbędnych informacji, np.:

1 strona 15×21 – (zwykle większa, gdyż do naszego obrazu 13×18 cm

dochodzą jeszcze pasery)

4 kolory – (separacja barw CMYK)

orientacja strony: pozioma

rozdzielczość naświetlarki 2400 dpi

liniatura rastra 150 lpi

na RIP`ie (rastrowanie naświetlarki) zadajemy lustro !!! i negatyw!!!.

Prosimy o naświetlenie, najlepiej na filmie matowym, takim jak do druku fleksograficznego, ale jeśli nie mogą to może być i na błyszczącym. I tak przy naświetlaniu gumy przykrywany negatyw szybą. Można także nie wypuszczać pliku postscriptowego, tylko zanieść nasz *.tif, *.cdr lub inny plik, ładnie poprosić i zapłacić 20 % drożej, ale tę decyzję pozostawiam Wam :-)

I to już cała tajemnica dobrego przygotowania negatywu do gumy. Wszystkich bardzo zachęcam do spróbowania tej techniki. Przy odrobinie wprawy będziecie robić to bardzo szybko. Powodzenia.

Autor: Grzegorz Gryta

ggryta@post.pl

Źródło: www.guma.powernet.pl
  1. Październik 13th, 2012 at 17:11
    Reply | Quote | #1

    Witam, przeczytałem Pana artykuł w internecie na temat wykorzystania techniki poligraficznej do tworzena dużych negatywów do gumy chromianowej.

    Czy moę prosić o namiary do jakiegoś zakładu, który już wie o co chodzi, i któremu można by to zlecić ? Zanim dogadam się tutaj na miejscu to pewnie minie trochę czasu. Największe negatywy naturalne – 30×40 cm mam z firmy Foma, ale jest z tym trochę zabawy, robię je z 6×7 (Mamiya) i 13×18 (Mentor Panorama). Naświetlarka zrobi 50×60 i większy:)

    Pozdrawiam i dziękuję z góry za pomoc

  2. Grzegorz Gryta
    Czerwiec 9th, 2013 at 10:38
    Reply | Quote | #2

    Witam, ten artykuł pisałem już bardzo dawno temu. Wystarczy, że odszuka Pan w inetrnecie jakąkolwiek naświetlarnię lub drukarnię flexo. Najlepiej naświetlać na filmach matowych jak do flexodruku. I na pewneo wynik jest lepszy i tańszy niż na drukarkach. Natomiast, jeśli chce Pan zrobić to w swojej pracowni to mając drukarkę atramentową A2 lub A3 polecam szczerze druk na foliach Pictorico OHP. Są do kupienia np. w Amazonie. Konfekcjonowane jako cięte i w rolkach. Folie te są specjalnie napylone podkładem ceramicznym i wynik druku tego negatywu jest naprawdę imponujący, oczywiście uzależniony jeszcze od drukarki.
    Pozdrawiam – Grzegorz Gryta
    ggryta@post.pl