Andrzej Kotecki – Guma Lwowska

Marzec 19th, 2010

Jest to rozdział 9.5 książki „Pracownia fotograficzna” Autorstwa Andrzeja Koteckiego . Opis jest dosyć lakoniczny ale przy założeniu , że wykonacie kilkadziesiąt gum doświadczalnych zanim osiągniecie poprawne technicznie rezultaty , to można uznać , iż opis ten jest wystarczający.

XVI Rozdział

SPOSÓB GUMOWY

Sporzadzanie odbitek fotograficznych za pomoca soli chromu i gumy z domieszka barwnikow, polega jak wiadomo na wlasnosci niektorych soli chromowych rozkladania sie chemicznego pod wplywem swiatla  i garbowania gumy  w miejscach, na ktore  swiatlo dzialalo.
Skoro mieszanine gumy, dwuchromianu i farby nalozymy  na papier i po wysuszeniu naswietlimy pod negatywem, staje sie warstwa gumowa mniej lub wiecej nierozpuszczalna w wodzie, odpowiednio do stopnia dzialania swiatla. Pod zupelnie przezroczystemi miejscami negatywu zgarbuje zupelnie gume nadtlenek chromowy, powstaly pod wplywem swiatla, w mniej przezroczystych partjach negatywu zgarbuje ja czesciowo, a pod zupelnie krytemi (czarnemi) miejscami negatywu zachowa guma swa cala rozpuszczalnosc w zimnej wodzie, gdyz tam swiatlo wcale nie doszlo. Wykopiowana odbitka, wlozona do wody, „wywola sie” w niej, gdyz guma w nienaswietlonych miejscach rozpusci sie zupelnie i splynie wraz z barwnikiem, w slabo naswietlonych rozmoknie czesciowo i tylko czesc barwnika pusci, zatrzymujac reszte, w naswietlonych zas pozostanie w calosci na papierze wraz z barwnikiem. W ten sposob otrzymamy zupelna kopie w dowolnie obranym kolorze. Skoro wywolana odbitka raz wyschnie jest juz potem w zimnej wodzie nierozpuszczalna.

Sposob gumowy jest powinowaty z pigmentowym, gdyz oba polegaja na garbowaniu koloidu przez nadtlenek  chromu (Cr3O6) powstaly pod wplywem swiatla z rozkladajacego sie dwuchromianu. Zamiast gumy zastosowac mozna klej (karuk), krochmal, dekstryne, pektyne i inne koloidy, guma przytem ma te zalete ze da sie wywolywac w wodzie zimnej. Zasadnicza roznica lezy jednak w stusunku grubosci warstwy: guma daje warstwe nadzwyczaj cienka, podczas gdy zelatyna w sposobie pigmentowym ma warstwe 20 razy grubsza niz gumowa. Cienkie warstwy zelatyny nie prowadzilyby do rezultatow, gdyz zelatyna pod wplywem nadtlenku chromowego garbuje sie zupelnie, a guma garbuje sie tylko zaleznie od stopnia dzialania swiatla, okazujac rozne stopnie rozpuszczalnosci i zdolnosci nasiakania woda. Dlatego tez guma nie wymaga przenoszenia warstwy, aby dac poltony, podczas gdy pigment z zelatyna musi byc przed wywolaniem przeniesiony na inny papier.
Sposob pigmentowy polega wiec na tworzeniu sie reliefow (wypuklosci) w grubej warstwie zelatyny, gumowy zas na rozpuszczalnosci gumy w roznym stopniu w wodzie, odpowiednio do sily swiatla. W odbitce pigmentowej juz gotowy relief ze stopniowaniami, przedstawiajacemi nam sile tonow poszczegolnych, przy wywolywaniu wiec nie mozemy o tyle wplywac na jego przebieg, aby sile tonow regulowac dowolnie, gdyz posiadamy jedynie relief, ktory tylko nalezy z nienaswietlonej zelatyny oczyscic W odbitkach gumowych natomiast mamy wolne pole wplywania tok wywolywania: pozostawiajac odbitke dluzszy czas w wodzie, lub uzywajac srodkow energiczniejszych (wata, pendzel, potasz etc.), mozemy cala skale tonow dowolnie przesunac.
Zalety te posiada jednak sposob gumowy tylko na papierze wlasnorecznie przygotowanym, papier kupny, nawpol gotowy, jakkolwiek wygodny w uzyciu, wszystkich zalet posiadac nie moze, gdyz wlasnie uproszczenia i udogodnienia, jakie on daje, osiagniete sa na koszt niektorych zalet. Wystarczy wymienic najzupelniej wolny wybor barwy, jaka chcemy nadac obrazowi taksamo nieograniczony wybor wszelkich gatonkow papieru, czy to białych, czy tonowanych, gladkich, szorstkich czy gruboziarnistych, ogromna wolnosc w wywolywaniu, wreszcie – rzecz takze nie bez znaczenia – nadzwyczaj male koszty, gdyz papier wlasnorecznie preparowany moze byc tak tani, ze pod tym wzgledem zaden inny sposob fotograficzny konkurowac z nim  nie zdola. Nieraz slyszany zarzut, ze papier gumowy bardzo dlugo kopiuje, jet niesluszny, gdyz kopiuje on   np. krociej niz celoidynowy, a jesli  sie odbitki wywoluje indywidualnie, mozna obraz miec gotowy w przeciagu zaledwie godziny.
Guma, chrom, farba, papier, alun oto nieliczne materialy, jednakgruntownej znajomosci wymagajace. Przepisow na sporzadzanie roztworow gumy jest wiele i niemal wszystkie daja dobre wyniki *) Guma arabska jest to   zaschly sok , wyplywajacy sam przez sie z drzewa afrykanskiej odmiany akacji, w handlu jest w roznych jakosciach w formie grudek lub ziarenek mniej lub wiecej przejrzystych, bialych lub zoltych. Do klejenia uzywa sie przewaznie gumy sproszkowanej, gdyz latwiej rozpuszcza sie w wodzie, do fotogramow gumowych nie mozna jednak sproszkowanej polecac   , gdyz zawiera w tej formie dosc znaczna ilosc pylu, zanieczeszczajacego odbitki, z tego samego powodu nie jest wskazanem kupowac gume juz rozpuszczona przeznaczona do klejenia ( juz nie produkowana zastapiona calkowicie przez syntetyki ), wtedy bowiem zawiera ona czesto dodatki dekstryny, cukeu i innych cial. Najlepiej brac gume w duzych ziarnach, bielych lub brunatnych. Glowna czescia skladowa gumy jest kwas askorbinowy ( witamina C ), zwiazany z wapnem i potasem  ( stad wynika wchodzenie w reakcje z roznymi pigmentami nawet gdy nie zawieraja dodatkow i barwnikow, stad tez problemy z czerwonym pigmentem niestety trzeba go zastapic innym ) .  Przez ogrzanie do 120 C, staje sie guma nierozpuszczalna w wodzie. Roztwor gumy rozklada sie z wolna w przystepie powietrza, swierza guma ma smak mdly i slabo kwasna reakcje, a nieraz juz po kilku dniach kwasnieje i rzednie i wtedy do procesu gumowego uzywac jej nie mozna. Do konserwowania dodaje sie kwasu salicylowego, karbolowego lub lyzolu (najlepiej wspolczesnie dodac tymolu poniewaz jest silnie bakteriobojczy ).
Im roztwor gumy jest gestrzy, tem dluzej da sie bez rozkladu przechowywac. W wilgotnem miejscu przechowywany czesto pokrywa sie plesnia.
Ze wzgledu jednak, ze gesty roztwor dluzej sie konserwuje i ze latwo go w razie potrzeby rozrzedzic woda, korzystnem jest sporzadzic sobie roztwor o ile moznosci gesty.
Do flaszki z szyjka szeroka, obejmujacej 1/4 litra (250 cm3) wody, wsypuje sie 150g gumy arabskiej w ziarnkach i dolewa sie wody cieplej az do napelnienia flaszki. Dodawszy 1 cm3 karbolu lub 1g salicylu dla konserwacji, obowiazuje sie ujscie flaszki szczelnie pecherzem zamknac. Flaszke pozostawie sie przez kilka dni lezaco obracajac od czasu do czasu, aby sie guma dokladnie rozpuscila, poczem mozna gesty plyn przecisnac przez plotno.
Drugim roztworem zapasowym jest chrom jak sie krotko nazywa rozczyn dwuchromianu w wodzie. Poczatkowo uzywano nasyconego roztworu dwuchromianu potasowego, jednak lepszy jest, jako czulszy, dwuchromian amonowy { Ammonium bichromicum Cr2 O7(N H4)2}. Jest on znacznie latwiej rozpuszczalny, niz potasowy, a jako higroskopijny, nie wykrystalizowuje tak latwo na suchym papierze. Roztworu zageszczonego (1:4) nie mozna polecac, gdyz jest co najwyzej o 1/5 czulszy od 15-procentowego, ogolnie do gumy uzywanego. Do flaszki o pojemnosci 1/4 litra (250 cm3) wsypuje sie 35g dwuchromianu amonowego w krysztalkach, dodaje sie 2g weglanu potasowego i dolewa sie zimnej wody destylowanej (koniecznie destylowanej), az do napelnienia flaszki. Roztwor ten jest trwaly, przechowywany w ciemnosci.  *)
Chromiany dzialaja na otwarte rany jak trucizna, powodujac rozklad i dlugo jatrace sie zgorzeliny, dlatego tez nalezy unikac maczania palcow w roztworze chromu. Gdy sie nim palce powalaja, nalezy natychmiast oplukac i obetrzec czysta bibula do suchosci.
Jako kapiel oczyszczajaca odbitki gumowe sluzy roztwor kilkuprocentowy dwusiarczynu sodowego, albo potasowego, albo dwusiarczynu acetonu, albo obojetnego siarczynu sodowego, zakwaszonego dawka odpowiednia kwasu solnego, cytrynowego, etc., albo gotowego lugu siarczynowego. Najlepiej uzyc tu roztworu alunu (przypis).

Farby

Farby, w sposobie gumowym uzywane, nie moga oddzialywac chemicznie ani same na siebie wzajemnie, ani na chrom, ani zmieniac sie pod wplywem siarczynu, nastepnie musza byc trwale, nie blednac, ani nie zmieniac koloru pod wplywem swiatla, wrescia powinny byc bardzo rozdrobnione, aby sie daly rownomiernie po papierze rozprowadzic, a pomimo to nie powinny sie czepiac tak silnie papieru, aby nie daly sie potem zupelnie zmyc w miejscach, naktore swiatlo nie dzialalo. Bardzo wygodne sa farby akwarelowe i bialkowe wilgotne w tubkach cynowych lu w muszelkach, o ile tylko odpowiadaja warunkom co do trwalosci etc. (niestety w dzisiejszej praktyce tylko czyste pigmenty)
Do fotogramow gumowych uzywa sie przewaznie farb kryjacych, gdyz warstwa gumowa jest nadzwyczaj cienka, wiec barwnik musi miec znaczna sile, aby glebokosc cieni byla dostateczna. Do specjalnie zamierzonych efektow nadaja sie barwniki lazurowe (niekryjace), wymagane miedzy innemi do trojbarwnych obrazow gumowych.
Barw czystych niemieszanych, rzadko kiedy sie uzywa, mieszanie jednak wymaga rutyny i znajomosci barw, aby zamierzone efekty rzeczywiscie osiagnac. Na poczatek wystarczy farb niewielka ilosc, jednak tak dobranych, aby przez zmieszanie dawaly rozne tony, przedewszystkiem nalezy tu czern, ktorej dodaje sie odpowiedniego tonu mala dawka czerwonej lub niebieskiej. Dalej bardzo przydatna jest umbra palona, blekit berlinski, caput mortuum, sjena naturalna, wreszcie ugier palony. Temi szesciu farbami mozna otrymac setki roznych tonow, mieszajac je ze soba odpowiednio.

PAPIER

Na koniec pozostaje do omowienia  papier. Od jakosci jego zalezy nietylko wyglad odbitki ale i jej trwalosc. Ze wzgledu na liczne i dlugotrwale kapiele wodne, jakie odbitka musi przechodzic, nie moze papier byc zbyt slaby i kruchy, przy kopjowaniu kilkakrotnem nie powinien ponadto zmieniac swych wymiarow. Temu ostatniemu wymaganiu odpowiadaja jednak nieliczne gatunki papierow, przedewszystkiem czerpane, nie przechodzace przez walce. Papiery maszynowe, wyrabiane w zwojach, rozciagaja sie po zmoczeniu znacznie w kierunku walcowania, nie jest to jednak wada, jezeli tylko papier taki po wyschnieciu osiaga dokladnie tesame wymiary, jakie mial przed zmoczeniem. Najczesciej uzywane sa papiery rysunkowe i przeznaczone do celow techniczno – inzynierskich ponadto akwarelowe. Nadaja sie do sposobu gumowego zarowno gladkie jak i szorstkie, gladsze do malych formatow, szorstkie i ziarniste do wiekszych. Papier o powierzchni bardzo chropawej  nazywa sie torszonem. Najlepsze sa czerpane papiery Zandersa, specjalnie do procesu gumowego wyrabiane, sa one doskonale klejowane i niemal nierozciagliwe. Klejowanie uskutecznia sie w fabrykach juz przy wyrobie papieru i albo  dodaje sie pewna ilosc kleju do plynnej jeszcze masy papierowej, ktora sie potem w arkusze przerabia , albo tez powleka sie klejem tylko powierzchnie papieru juz prawie gotowego. Sposob pierwszy jest lepszy, zwlaszcza jezeli uzywa sie kleju zwierzecego, a nie roslinnego. Tak klejowane pepiery (animalisch geleimt) moga w sposobie gumowym najczesciej obyc sie bez ponownego klejowania o ile nie kopiuje sie kilkakrotnie.

KLEJOWANIE

Klejowanie nietylko czyni papier trwalszym, zapobiegajac zbytniemu rozmoknieciu w dlugotrwalych czesto kapielach, lecz ponadto utrudnia wnikniecie barwnika we wlokna papieru, które by moglo byc przczyna odbitek mdlych, bezsilnych z zapadlymi cieniami i nieczystemi swiatlami. Tu lezy powod, dlaczego nieraz, pomimo uzywania silnych negatywow i krotkiego możliwie kopiowania wychodza odbitki o plytkich cieniach i swiatlach zamglonych, wina jest niedostateczne klejowanie papieru, wskutek czego farba wnika w glab papieru i nieda sie potem wymyc z wlokien jego nawet w miejscach, w ktorych powinien pozostac czysty papier.
Wydatność (grubosc) klejowania nie jest bez znaczenia, na papierze za silnie klejowanym trzyma sie farba tylko z trudnoscia, a wiec zbyt obfite, tak samo jak za skape klejowanie, moze być przyczyna mdlych odbitek, za ta jedynie roznica, ze swiatla czyste pozostana. Papiery gruboziarniste, torszonowe, wymagaja mocniejszego klejowania, niz gladkie i satynowane, ponieważ jednak szorstkosc papieru utrudnia rownomierne i dokladne rozsmarowanie gestrzego roztworu kleju, wskazanem jest klejowac je roztworem rzadszym, a zato kilkakrotnie. Dobrze jest klejowac sobie odrazu wieksza ilosc papieru na zapas, gdyz papier klejowany trzyma sie dobrze latami o ile tylko nie jest przechowywany w miejscu zbyt wilgotnem. Dla wygodniejszych wprowadzilo kilka fabryk papiery juz klejowane, nieznacznie drozsze od surowych.
Do klejowania mozna uzyc roznych koloidow, polecane byly zarowno krochmale (ryzowy, arrow- root), jak guma, zelatyna, klej rybi, dekstryna, szelak, zandrak etc.
Klej rybi (syndetikon) jest dobry, jadnak drogi, dekstryna, maranta i inne krochmale sa za slabe, zywice nie rozpuszczja sie w wodzie i utrudniaja utrzymywanie sie farby, pozostaje żelatyna, klej kolonski i guma arabska, ktore tez sa ogolnie uzywane, Klej kolonski nalezy wraz z zelatyna i klejem stolarskim do zwierzecych, jest czystrzy od stolarskiego, a znow mniej czysty od zelatyny. Dobry klej kolonski (pozlotniczy) ma kolor zolty i rozpuszcza sie w cieplej wodzie z latwoscia. Do uzytku bierze sie 3g  kleju na 100 cm3 wody, po nasiaknieciu w zimnej wodzie ogrzewa sie az do rozpuszczenia kleju i cieplym roztworem powleka sie zapomoca pendzla papier rozpiety gladko pluskiewkami na stole. Slabo zoltawy ton papieru tak klejowanego bedzie w wiekszosci wypadkow pozadany. Podobnierz postepuje sie z zelatyna, ktorej bierze sie roztwor 2-5 procent, odpowiednio do jakosci papieru. Wystarcza zupelnie zwykła biala zelatyna w listkach, sprzedawana w handlach korzennych, wybredniejsi moga uzywac zelatyny (Neisona), wyrabianej do celow fotograficznych. Aby uniknac niewygody utrzymywania roztworu w jednostajnej cieplocie, mozna dodac 2 procentowego wodorotlenku chloralowego (chloralhydrat), przez co roztwor zelatyny nie tezeje nawet po ozienieniu.
Zarówno klej kolonski jak zelatyna i inne koloidy musza byc zgarbowane, aby sie latwiej w dalszym ciagu oparly wplywom mechanicznym. Garbuje sie powleczony zelatyna i suchy juz papier zapomoca formaliny, a to przez smarowanie papieru gabka, maczana obficie w 5% rozczynie formaliny. Bardzo wygodny sposob klejowania wyprobowal F. Behrens, opierajac sie na spostrzezeniu, ze zgarbowana alunem chromowym guma nie scina sie w roztworach, lecz dopiero po wyschnieciu staje sie w wodzie nierozpuszczalna. Do klejowania sluzy ten sam roztwór gumy, ktory podano, a nadto 5% roztwor alunu chromowego. Na cztery czesci tego ostatniego bierze sie jedna czesc roztworu gumy i ta mieszanina powleka sie papier za pomocą pendzla. Zastosowanie alunu jest jednak o tyle mniej korzystnem od formaliny, ze nadmiar alunu moze na papierze pozostac i spowodowac zgarbowanie takze miejsc nienaświetlonych na odbitce, a wiec ja zepsuc, dla pewnosci wiec nalezaloby tak klejowany papier wyplukac dobrze w wodzie przed uzyciem, tymczasem formalina zadnych zlych następstw spowodowac nie moze, gdyz aldehyd mrowkowy, jako gaz, ulatnia sie zaraz podczas schniecia papieru.

Rouille-Ladeveze preprowal papier odrazu mieszanina chromu, gumy i farby i sposob ten utrzymal sie po dzis dzien jako najprostrzy, najbardziej rozpowrzechniony i nie gorszy od innych. A wiec miesza  sie od razu chrom, gume i farbe i ta miesznina powleka sie  zapomoca pendzla papier. Od stosunku wzajemnego ilosci tych trzech skladnikow, zalezny jest charakter odbitki im wiecej dwuchromianu wezmiemy, tem szybciej papier kopjuje, ale i tem mieksza skala tonow, im wiecej farby, tem wieksza sila i wieksze kontrasty odbitki, im wiecej gumy, tem czystrze swiatla i tem gruboziarnistszy rysunek. Poczatkujacy popelniaja najwiecej bledow przez przesadnie wielka ilosc farby, gdyz nalezy jej brac bardzo malo.  Np. papier preparowany czarna farba nie powinien po wyschnieciu wygladac bynajmniej czarno, lecz zielono-szaro (zielonawe zanarwienie pochodzi od zoltego chromu, ktory bardzo znacznie zmienia kolor kazdej farby, jednak naturalnie tylko czasowo). Wystarczy uprzytomnic sobie, ze na gotowej odbitce beda takze i miejcsa biale, a wiec  w przeciwienstwie do do nich ciemne wygladac beda czarno nawet przy bardzo malej ilosci farby.

W miarce szklanej odmierzamy 3 cm3 roztworu gumy i na razie tylko polowe tej ilosci wlewamy do porcelanowej miseczki, poczem dodajemy farby, rozcierajac paleczka, az sie utworzy jednostajna ciemna masa, potem dolewamy reszte gumy i znow rozcieramy. Nastepnie odmierzamy w miarce 6 cm3 roztworu dwuchromianu i dolewamy potrosze do miseczki, ciagle rozcierając, wreszcie dodajemy 3 cm3 wody. Papier przytwierdzamy na czterech rogach pluskiewkami do stolu, podlozywszy kilka arkuszy makulatury. Do smarowania poslugiwac sie najlepiej pendzlem, o ile moznosci szerokim a miekkim (z wlosow borsuka). Rozmieszawszy jeszcze raz paleczka mieszanine w miseczce, nabieramy jej na pendzel i smarujemy nia papier, zaczynajac od srodka na wszystkie strony. Powinno byc jej w pendzlu tak malo, aby ledwie na pokrycie papieru wystarczyla. Gdy juz caly papier posmarowany bez bialych miejsc lub kaluz, wyrownywamy warstwe, jezdzac wciaz szybko pendzlem od brzegu do brzegu pionowo potem poziomo, ukosnie itd., tak dlugo, az wszystkie smugi i pasy o ile możności znikna i cala powierzchnia ma wyglad jednostajny o charakterystycznym wilgotnym polysku. Pendzel przyciskamy coraz lzej, az wreszcie odzuwamy opor, ktory sprawia guma, zaczynająca juz przysychac. Wtedy nalezy natychmiast pendzel odjac, gdyz dalsze smarowanie zebraloby z papieru schnaca warstwe. Papier odpinamy ze stolu i wieszmy do wyschniecia. Wpol mokrego nie mozna uzywac do kopiowania, gdyz daje odbitki zamglone. Suszyc nalezy naturalnie w miejscu suchem, przewiewnem, dobrze chronionem od swiatla dziennego i od gazow. Swiatlo lampy lub swiecy jest nieszkodliwe. Suszyc mozna takze przy piecu, byle niezbyt cieplym, gdyz papier za szybko suszony kurczy sie niejednostajnie.
Papier gumowy (wlasnej preparacji) daje odbitki bardzo kontrastowe, aby wiec te twardosc o ile moznosci zlagodzic, potrzebne sa negatywy miekkie prawie mdle, zwlaszcza przy kopiowaniu jednorazowym. Zobaczymy pozniej, ze kopjujac kilkakrotnie mozna nawet z twardych negatywow otrzymac harmonijne obrazki. Negatyw w ostatecznosci nawet mniej odpowiedni da odbitke znosna, jezeli przy preparowaniu papieru guma  to uwzglednimy, biorac odpowiednio zmienione stosunki farby i chromu, dla zbyt silnych negatywow mniej farby a wiecej chromu, dlaslabych zas odwrotnie.

Kopiowanie

Kopiowanie mozna przedsiebrac albo tez w swietle rozproszonem, w miejscu, gdzie promienie slonca wprost nie padaja. Kopjowane w sloncu odbitki wykazuja miekszy przebieg skali tonow i znaczniejsza ziarnistosc, w cieniu zas skala jestnieco twardsza, a poltony gladsze. Czas kopjowania zawisly jest, podobnie jak w pigmencie, takze od koloru farb uzytych. Barwy czarne kopiuja mniej wiecej tak dlugo, jakpapier celoidynowy,  zielone krociej, niebieskie jeszcze krociej, brunatne natomiastkopiuja dluzej, a czerwone nawet nieraz dwa razy tak dlugo, jak papier celoidynowy. Postepu kopiowania nie widac, zatem kopjujac „na pamiec”, czesto mozna sie tak grubo pomylic, ze przekopjowana lub niedokopjowana odbitka uratowac sie juz nie da. Dlatego koniecznie poslugiwac sie nalezy fotometrem, kopiujac bez niego „na oko”, nie tylko doznaje sie czestych porazek, lecz ponadto nie ma sie zadnych punktow wytycznych do zbadania ich przyczyny.
Wykopiowane odbitki najlepiej wywolac zaraz, gdyz garbowanie gumy postepuje nadal, zwlaszcza w wilgotnem powietrzu, nawet bez udzialu swiatla. Wywolywanie mozna bez obawy przedsiebrac w pelnem swietle, gdyz przedewszystkiem wklada sie odbitke do wody i woda sie wywoluje, a guma w stanie mokrym nie jst czula na swiatlo. Zimna woda, w ktorej leza odbitki, zabarwia sie wkrotce zolto od rozpuszczajacego sie chromu i nalezy ja zastapic swierza. Kolyszac lekko wanienka, aby uniknac osiadania baniek powietrza na powierzchni odbitki, pozostawiamy ja w wodzie przez czas dluzszy warstwa na dol, podnoszac ostroznie od czasu do czasu z wody, aby zobaczyc, o ile wywolywanie postapilo. Odbitki normalnie wykopjowane wywolyja sie powoli, po kilkunastu minutach pokazuja sie zaledwie zarysy obrazu i dopiero w 1 – 2 godzinach wolanie jest ukonczone. Odbitka kopjowana za krotko wydaje sie w wywolywaniu poczatkowo pozornie dobra, obraz wyjasnia sie szybko, za pare minut wyglada prawie gotow, ale za to w nastepnych minutach splywa farba naprzod z poltonow, a potem i z cieni i pozostaje czysty papier, co najwyzej czasem w najglebszych cieniach nieco farby zostanie.
Przekopiowana odbitka zaledwie po 2 – 3 godznach mokniecia w wodzie okazuje dopiero zarysy obrazu, zostawiamy ja wiec w wodzie przez noc i na drugi dzien mamy zwykle kopje wywolana, o ile nie byla zbyt znacznie przekopjowana. Jezeli i w tym dlugim (10-15 godzin) czasie nie wywola sie obraz znosny, probujemy uzyc wody cieplejszej, a gdy i to nie pomaga, zakwaszonej 1% kwasem solnym (lub innym), albo tez dodajemy do wody potaszu (weglanu potasowego) lub sody.
Podobnem jest zastosowanie pendzla. Dobrze miec ich dwa lub trzy, kazdy bardzo miekki, o wlosie delikatnym. Pierwszym, najgrubszym, zaczynamy wywolywanie, przecierajac leciutko lezaca w wodzie na dnie wanienki odbitke. Gdy to niezbyt pomaga, naciskamy troche wiecej, zawsze jednak ostroznie, gdyz zwlaszcza swiatla sa bardzo delikatne i latwo sie scieraja. Sam sposob zastosowania pendzla moze byc rozny: albo przeciagamy cala odbitke pendzlem raz kolo razu od brzegu do brzegu pionowo i poziomo, albo tez prowadzimy po niej pendzel w ruchach okraglych.
Do wyrobienia swiatel sluzy drugi pendzel mniejszy, ktory moze juz miec wlos nieco twardszy, jednak nie szczecinowy. Zbieramy nim farbe w miejscach, ktore maja byc jasniejsze, na odbitce dopiero co z wody wyjetej.
Przygladajac sie wywolanym juz i suchym odbitkom, spostrzezemy znaczna czesto zmiane w ich barwie. Barwa czarna ma odcien zielonawy, tak samo niebieska wygloda brudno, rowniez jakby z domieszka zielonej i szarej. Podobniez i swiatla nie sa prawie nigdy czysto biale, lecz zoltawo lub szarawo zabarwione. Pochodzi to z pozostalych w warstwie zwiazkow chromu, z ktorych chromian tlenku chromowego (Cr2O3CrO3) jest silnie brunatny, a tlenek chromowy (Cr2O3) zielonawo szary. Dla uwolnienia odbitek od nierozlozonych soli chromowych sluza kapiele oczyszczajace. Pierwotnie uzywano do tego celu 8% roztworu zwyklego alunu potasowego (Al2K2SO4) i srodek ten jest do dzis w uzyciu. Lepszy jest alun chromowy (K2SO4 + 3Cr2SO4) chocby z tego powodu, ze jako fjolkowo zabarwiony, jest latwy do rozpoznania w roztworach, a dzialajac wydatnie, moze byc uzyty w roztworze tylko 3% -owym. W podobnym celu sluzy – nie posiadajacy zreszta wlasnosci garbujacych – dwusiarczyn sodowy (Natrium bisulphurosum, Na2S2O5) w 2% roztworze. Po kapieli oczyszczajacej nalezy, celem wydalenia z papieru jej sladow, wyplukac odbitke w czystej wodzie, a po wysuszeniu mozna ja uwazac za ostatecznie gotowa.
Spostrzezenie Henneberga (1892), ze na wywolanej juz i suchej warstwie gumowej mozna po nalozeniu nowej warstwy drugi raz kopjowac, mialo dla rozwoju sposobu gumowego znaczenie doniosle. Kopjowanie jednokrotne bowiem nie zdola oddac calej rozciaglosci skali negatywu, albo uzyskamy szczegoly w cieniach ze strata switel, albo tez (przy dlugiem kopjowaniu) uzyskamy wprawdzie swiatla szczegolowe, ale zato cienie beda jednostajna ciemna plaszczyzna. Z tego spostrzezenia do kopjowania kilkakrotnego juz jeden krok tylko: jezeli krotko kopjujac uzyskujemy szczegoly w cieniach, a przez dluzsze kopjowanie stopniowanie swiatel, to kopjujac dwa razy roznie dlugo na jednym papierze, uzyskamy cienie i swiatla. Kopjowanie dwukrotne wystarcza w wielu wypadkach, jednak nie we wszystkich, to tez nie rzadko zastosowuje sie kopjowanie trzy i czterokrotne. W kopji potrojnej jest zwykle skala o dostatecznej dlugosci, jedno kopjowanie daje nam szczegoly w swiatlach, drugie w poltonach, trzecie w cieniach. Odpowiednio do tego modyfikujemy w kazdem kopjowamiu ilosc farby i dlugosc jego trwania. Od czego zaczniemy, jest to na wyglad odbitki niemal bez wplywu, poniewaz jednak na warstwie gumowej nastepna warstwa trudniej sie utrzymuje niz wprost na papierze, przeto zaczac najlepiej od cieni, czyli (jak sie technicznie mowi) od kopjowania „sily”, poczem nastepuja poltony, a na koncu swiatla, czyli „lazur”.
Kopjowanie kilkakrotne zmienia znacznie charakter gumy, w miejsce ziarnistosci farby, wybitnej w kopjowaniu jednorazowym, warstwa jest jednostajna, zamknieta naprzod w cieniach, a dalej i w swiatlach, fotogram staje sie ciezki i bardzo silny. Nie nalezy jednak zapominac, ze z kazdem kopjowaniem wzrasta i sila obrazu  chromowego, ktorego ton brunatny nie do wszystkich barw jest stosowny. Przez dzialanie kapieli oczyszczajacej zmienia on wprawdzie barwe na szaro-zielona, ale i ten kolor, jezeli jest silny, wplywa na ton pierwotny uzytej farby i to przewaznie na niekorzysc. Tem sie tlumaczy, dlaczego np. ton fjolkowy, bardzo porzadany dla niektorych portretow, nie da sie w gumie otrzymac w wymaganej czystosci i swierzosci, podobniez lamie sie farba niebieska i inne.
Niemniej wazna rzecza przy kopjowaniu jest naturalnie dokladne dostosowanie konturow negatywu do papieru za kazdym razem, gdyz kontury te musza za kazdem kopjowaniem zupelnie sie kryc, czyli dokladnie padac na siebie. Do tego celu mozna okleic brzezki negatywu czarnym papierem, przez to obwodka ta wyjdzie bialo na obrazku za pierwszem kopiowaniem i latwo jest nastepnie negatyw tak do papieru przylozyc, aby w kopjoramie nigdzie ani linijka bialego brzezka poza negatyw nie wystawala. Niektorzy radza sobie w ten sposob, ze negatyw i dokladnie pod katem prostym uciety rog papieru wciskaja w jeden kat kopjoramy. Mozna takze oznaczyc tuszem na brzegach negatywu odpowiednie znaczki np. w formie – + – , przez co sie one na odbitce wykopiuja i potem, o ile papier nie jest zbyt gruby, latwo jest w przezroczu znaczki te do siebie dopasowac.
Kopjujac kilkakrotnie, mozna za kazdym razem uzyc nico mniej farby, a taze chocby nieznaczne roznice w tonie barwy swiatel i cieni sa srodkiem bardzo dzielnym do podniesienia efektu krajobrazu. Np. kopjowany blekitem berlinskim obraz uzyskuje dopiro wtedy w cieniach soczystosc i glebokosc, gdy przy kopjowaniu cieni dodamy do blekitnej farby nieco czarnej, lub fjolkowo-czarnej (Neutraltinter), podobniez czerwony ton sangwiny (Rotel) wymaga podniesienia cieni przez dodatek barwy brunatnej lub purpurowej. Jakich sie barw uzyje i jakich tonow, jest to zawisle w pierwszej linii od tematu zdjecia, a w dalszej od smaku artystycznego wykonawcy. W ogolnosci mozna powiedziec, ze tony zimniejsze nadaja sie do swiatel, a cieple do cieni, jakkolwiek moga tu byc liczne wyjatki, potwierdzajace zreszta rwgule. Przez dobor odpowiedni kilku barw roznych mozna otzrymac obrazy o kolorach nieraz prawie naturalnych.
Do kopji w kilku barwach zaliczyc nalezy takze fotogramy jednobarwne, lecz sporzadzone na kolorowym papierze. Portrety wygladaja czesto bardzo dobrze na tle zoltawem, efekty wieczorne w krajobrazach kopjowane czarno-niebieska farba, na czerwonym papierze. Podobniez uzyc mozna dwu roznych barw w kopjowaniu kilkakrotnem. Krajobraz zimowy z zoltawemi swiatlami a fjolkowymi cieniami da efekt bardzo piekny, pomimo ze mozna w naturze takich zestawien barw nie bylo.

Jozef Switkowski
„FOTOGRAFIA PRAKTYCZNA”
Do uzytku amatorów
i fotografow zawodowych
LWOW 1919   wyd. II

I jeszcze ciekawy i wazny cytat z przedmowy:

… „Poza wyjatkami bardzo nielicznymi wszystkie metody i sposoby wyprobowalem sam doswiadczalnie i zamiescilem w mym podreczniku jedynie te, ktore ze względów praktycznych polecic moge bez zastrzezen, sprawdziwszy ich wartosc podczas mej przeszlo 25-letniej pracy fotograficznej…”      Lwow   w sierpniu 1919 r.

Źródło: www.guma.powernet.pl
No comments yet.